W MOCY BOŻEGO DUCHA



Co jest najważniejsze?

Czy tego chcemy, czy nie, koronawirus, niestety, tak bardzo wdarł się w nasze życie, że myślimy o nim także w kontekście naszej pracy duszpasterskiej. Nie trzeba nikogo przekonywać, że stan naszych parafii jest inny niż jeszcze rok temu. Wielu księży mówi z bólem, że niemała liczba ludzi w młodym wieku już nie przychodzi na niedzielne Msze. Jedni z wygody – uważają, że wystarcza im transmisje Mszy św. w telewizji i w internecie – inni z wyolbrzymionych obaw o swoje zdrowie. Mniejsza frekwencja rzecz jasna przekłada się na stan finansów parafii z powodu mniejszych składek. Ale koronawirus odbija się też na duchowej kondycji naszych wspólnot. Wiadomo, że im w nich więcej grup duszpasterskich dla dzieci, młodzieży i dorosłych tym bardziej żyje cała parafia, jako „wspólnota małych wspólnot”. I tutaj być może czeka nas, duszpasterzy, największy wysiłek, aby pomimo pandemii nie stracić tego, co w naszych parafiach znakomicie funkcjonowało jeszcze rok temu. Musimy więc z jednej strony rozumieć obawy i lęki ludzi o swoje zdrowie, lecz jednocześnie dbać, by spotkania w salach parafialnych odbywały się zawsze zgodnie z zasadami bezpieczeństwa (maseczki, możliwość odkażania rąk). Ta sytuacja wymaga jednak od nas, kapłanów, jedności w tym, co bardzo ważne, a co dotyczy zachowywania ogólnych zasad podawanych przez Ministerstwo Zdrowia. Byłoby bardzo źle, gdyby w jednej parafii wymagano noszenia maseczek podczas Mszy, nabożeństw i spotkań grup parafialnych, a w innej wręcz przeciwnie, a tylko z tego powodu, że kapłan odpowiedzialny za parafię uważa, że „pandemia to jedna wielka ściema” i należy uwolnić ludzi od głupich nakazów. Czy taka postawa duszpasterza nie rodzi wśród ludzi wielkiego niepokoju i zamętu, a co za tym idzie u wielu gasi chęć uczestniczenia w spotkaniach przy parafii?

Odpowiedzialność każdego kapłana przed Bogiem dotyczy przede wszystkim tego, jak ludzi prowadzi do zbawienia, ale także i tego, czy swoimi słowami nie stwarza realnego zagrożenia czyjegoś życia. Czy czas pandemii nie jest więc odpowiedni, abyśmy swoje prywatne poglądy w istotnych sprawach, choć nie dotyczących wiary, korygowali, jeśli są one niezgodne z tym, co jest oficjalnym stanowiskiem Kościoła, wyrażonym przez rozporządzenia tych, którzy nim obecnie kierują?

Na duchowy kształt wspólnot parafialnych ma również wpływ to, czy wierni wyczuwają, że ich pasterz (pasterze) traktuje ich z miłością, czy tylko wydaje zarządzenia. Przykładem jest niezwykle delikatna sprawa przyjmowania Komunii Świętej przez wiernych. Wiadomo, że na początku pandemii najważniejsi biskupi w Polsce zachęcali wiernych, aby bez obaw o znieważanie przyjmowali Pana Jezusa na rękę. Jednocześnie podkreślali, że ci, którzy chcą przyjąć Pana Jezusa do ust muszą mieć taką możliwość. Więc źle dzieje się w parafiach, w których wierni nie mają możliwości wyboru. Jedni są zranieni, gdyż słyszą od kapłana, że on udziela Komunii tylko do ust i nie obchodzi go to, że ktoś chciałby czuć się bezpiecznie i przyjąć Pana Jezusa z czcią na rękę. Inni czują się źle, gdyż w ich parafii kapłan daje Pana Jezusa na rękę, albo wcale. I w jednej i drugiej sytuacji ludzie o duszach najbardziej wrażliwych są ranieni. Nie czują miłości pasterskiej.

Więc może na czas pandemii módlmy się za siebie, abyśmy umieli kochać tych, których Bóg nam dał na jakiś czas, byśmy ich prowadzili do zbawienia.  


Wydział Duszpasterstwa Ogólnego

 

Twoje konto

 

Przypomnienie hasła

Po wpisaniu adresu email i kodu zabezpieczającego, na wskazany email zostanie wysłane nowe hasło.

Przypomnij