W MOCY BOŻEGO DUCHA



Złóżmy nadzieję w Panu

Dni Wielkiego Tygodnia i Wielkanoc Roku Pańskiego 2020 będą najprawdopodobniej nieporównywalne z innymi świętami, jakie do tej pory przeżywaliśmy. Z powodu pandemii koronawirusa uroczystości Triduum Paschalnego i Wielkanoc będziemy celebrować w naszych świątyniach praktycznie bez udziału wiernych, a jedynie z asystą liturgiczną.

Dla nas, kapłanów, przyzwyczajonych do tego, że w te dni świątynie są wypełnione tłumem ludzi, będzie to szok i ból duszy, i chyba podobnie będą to przeżywać nasi parafianie. Zwłaszcza ci, dla których Triduum Paschalne i Wielkanoc są najważniejszymi dniami w roku. Ta niecodzienna sytuacja będzie również dla kapłanów czasem bolesnego doświadczenia niemocy, bezradności, a może nawet przygnębienia i lęku. I jeśli nas to dotknie, to cóż powiedzieć o tych, których Bóg dał nam, abyśmy służyli im duchową pomocą i zawsze pomagali znaleźć drogę do Niego? Oni z pewnością będą szukać (lub już szukają) u nas duchowego wsparcia w tym trudnym czasie.

Czy więc tego, co przeżywamy od początku marca, gdy okazało się, że i na terenie Polski są ludzie zarażeni groźnym wirusem, nie możemy odczytywać jako czasu, próby naszej wiary i zaufania Bogu? Czy to nie jest dla nas test, na ile jesteśmy pasterzami szukającymi dobra duchowego tych, za których zbawienie odpowiadamy? A dobry pasterz to ten, kto niesie ludziom nadzieję, którą pokładamy w Bogu. Słuchając i czytając komunikatów na temat rozprzestrzeniania się wirusa i tragicznego śmiertelnego żniwa, jakie zbiera on na całym świecie, można ulec pokusie i pomyśleć, że Bóg się nami nie interesuje, odwrócił się od nas, nie wysłuchuje naszych próśb lub – jak mówią niektórzy – nie istnieje i jest tylko wytworem ludzkiej wyobraźni.

Z pewnością z takimi pokusami zmaga się dziś wielu z tych, których jeszcze nie tak dawno widzieliśmy co niedzielę w świątyni na niedzielnych Mszach. I jeśli oni nie znajdą wokół siebie ludzi mocnej wiary i zaufania Bogu, tragiczne doświadczenie pandemii może oderwać ich serca od Niego na długo lub na stałe. Więc tym bardziej, my kapłani, musimy sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie o naszą wiarę Boga i nadzieję, jaką w Nim pokładamy. Bo jeśli tu odkryjemy w sobie braki, nie będziemy mogli pomóc innym. Dlatego powinniśmy się za siebie modlić, o łaskę wiary i zaufania. A może ten trudny czas jest dobrą okazją, aby tworzyć grupy modlitewne kapłanów, na przykład w dekanacie, modlących się wzajemnie za siebie? Może „Margaretki” kapłańskie, czyli modlitwy kapłanów za konkretnych kapłanów byłyby dobrym rozwiązaniem? Większość z nas wie, na czym polega ta modlitwa. Może to jest to, co pozwoli nam wyjść z czasu próby i doświadczenia mocniejszymi, zjednoczonymi? Przecież jeśli w Bogu pokładać będziemy nadzieję, nie zginiemy. Co więcej – jak uczy Pismo Święte – „Szczęśliwy człowiek, który złożył swą nadzieję w Panu.” (Ps 40,5)  


Wydział Duszpasterstwa Ogólnego

 

Twoje konto

 

Przypomnienie hasła

Po wpisaniu adresu email i kodu zabezpieczającego, na wskazany email zostanie wysłane nowe hasło.

Przypomnij